wtorek, 24 września 2013

CHI 44 IRON GUARD - mój sposób na prostowanie włosów

Witajcie,
jak Wam mijają pierwsze dni jesieni? Ja pilnie uczę się do obrony. Teraz mam chwilę przerwy, więc postanowiłam napisać o moim ulubionym jak dotąd produkcie do prostowania włosów.
CHI 44 IRON GUARD dostałam na poprzednie święta od koleżanki. Od tamtej pory nie ubyła nawet połowa produktu. Fakt, że nie prostuję włosów przy każdym myciu, ale i tak płyn jest mega wydajny, a do wyprostowania włosów sięgających pod pachy wystarczy kilka psiknięć.


Kosmetyk został wyprodukowany w USA i zamknięty jest w buteleczce o dziwnej pojemności 251 ml z wygodnym atomizerem. Zapach przypomina nieco męski dezodorant (w połączeniu z zapachem wody kolońskiej Jantara czułam się  jak prawdziwy facet :P), ale po prostowaniu zapach jest dużo delikatniejszy i mało wyczuwalny.
Ja używam go po wysuszeniu włosów, przed prostowaniem. Spryskuję włosy z odległości około 15 cm, przeczesuję i dopiero przeciągam prostownicą. Produkt chroni włosy przed szkodliwym działaniem wysokiej temperatury, a przyczynia się do tego zawartość ceramiki CHI 44 i jedwabiu. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ułatwia prostowanie, pozostawia włosy wygładzone, błyszczące i odżywione. Co więcej efekt utrzymuje się do następnego mycia i nawet wilgoć mu nie straszna. Jestem posiadaczką podatnych włosów, mocno falowanych, niesfornych, które przy takiej pogodzie, jaka od kilku dni gości za oknem, puszą się niemiłosiernie, ale odkąd używam tego produktu nie mam z tym problemu.
Szczerze polecam ten produkt.
Dostępny jest w salonach fryzjerskich i w sieci za około 40 zł.



Może już go stosowałyście?
Wam też służy?


1 komentarz:

  1. Używałam go jakiś czas temu i nawet sobie nieżle radził:)

    OdpowiedzUsuń