środa, 4 września 2013

FARBOWANIE Z LOREAL PREFERENCE

Witajcie,
dzisiaj będzie o kolejnej farbie do włosów, znów drogeryjnej. Poprzednio użyłam Garnier Olia (RECENZJA). Po około 3 tygodniach kolor był bardzo wypłowiały i zmyty. Będąc w domu postanowiłam barwę odświeżyć i w tym celu udałam się do Rossmanna. Kiedyś użyłam już Loreal Preference i byłam z niej zadowolona, więc postanowiłam do niej wrócić, zwłaszcza, że cena promocyjna była zachęcająca. Regularnie trzeba za nią zapłacić około 34 zł, mnie udało się ją dorwać za 23,89 zł. Zdecydowałam się na odcień jasny bursztyn 6.35.


Zapraszam na recenzję.

W opakowaniu znajdziemy:
1. Żel koloryzujący.
2. Krem utleniający.
3. Odżywka upiększająca kolor do 6-krotnego zastosowania.
Ponadto:
rękawiczki oraz instrukcję.



Aby przygotować mieszankę należy wlać żel koloryzujący do kremu utleniającego i energicznie wstrząsnąć, a następnie zdjąć nakrętkę i przystąpić do aplikacji, uprzednio zabezpieczając dłonie rękawiczkami.


Pierwsze co nas uderza, to straszny, amoniakowy zapach, który piecze w nos i oczy. To w zasadzie jedyny minus tego produktu
Konsystencja jest lekko rzadka, ale nie spływa z włosów. Dzięki wygodnemu aplikatorowi, nakładanie farby to czysta przyjemność. Końcówka pomaga rozdzielać włosy na pojedyncze pasma i wydobyć odpowiednią ilość produktu na odrosty
Początkowo na mojej podrażnionej skórze głowy odczuwałam pieczenie, ale na szczęście po chwili ustało.
Po 15 minutach koloryzowania odrostów (producent zaleca 20 minut) nałożyłam resztę farby na całą długość włosów i tak trzymałam mieszankę kolejne 8 minut (producent zaleca 10). Kosmetyk na włosach bardzo ciemnieje, ale spokojnie, nie przekłada to się na uzyskany odcień. 
Zobaczcie efekt.







Zmycie farby trochę czasu zajęło. Odżywka cudownie nawilżyła włosy, a kolor jest praktycznie taki sam jak na opakowaniu. Od farbowania minęło półtora tygodnia i podczas kolejnych myć nie zaobserwowałam, żeby farba się wymywała, a woda przy spłukiwaniu jest czysta. Włosy są odżywione, wygładzone i lśniące. Być może to skutek zawartości "opatentowanych barwników wysokiej odporności, dzięki którym kolor jest szlachetny, pełny życia, zachowując połysk do 8 tygodni".

A Wy znacie tą farbę? Lubicie?
Miłego dnia,
Ania

12 komentarzy:

  1. Ja w końcu zdecydowałam się na ściągnięcie koloru czarnego u fryzjera i powrotu do brązu. Fryzjerka zafarbowała mi włosy "blondem tytoniu" i kolor mam praktycznie taki sam jak Ty po zafarbowaniu jasnym bursztynem. Ciesz się,że jesteś zadowolona z tej farby, w taki razie ja też jej użyje niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może wrzucisz efekt na swój blog? Jestem ciekawa efektu i kondycji włosów po tym zabiegu.

      Usuń
    2. Dobrze, jeszcze dzisiaj postaram się to zrobić.

      Usuń
  2. Miałam ostatnio Bardzo Intensywną Miedż, kolor może nie do końca spełnił moje oczekiwania-zbyt czerwony, ale muszę przyznać że kondycja włosów na farbowaniu nie ucierpiała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam Cię do zabawy
      http://marshmallow848.blogspot.com/2013/09/dzis-zapraszam-na-tag-7-faktow-o-mnie.html

      Usuń
  3. Miałam od nich jasny brąz i był całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak długie masz włosy? Na ile starcza ta farba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy miałam włosy sięgające nieco poniżej ramion i użyłam farby dwa razy.

      Usuń
  5. Kupiłam tę farbę wczoraj. Miałam wziąć odcień Jasny brąz złocisty, a jakimś cudem w mojej siatce znalazł się jasny bursztyn. Najpewniej będzie za jasny na moje włosy, ale i tak sobie zrobię. Najważniejsze by długo się utrzymał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się nad tym kolorem, tylko ciekawe czy nie mam za ciemnych włosów

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem z natury szatynką, teraz mam zafarbowane na jasny brąz i mysle,że jak się trochę mi wyplucze ten co mam zafarbuje na jasny bursztyn farbę już mam tylko czekać :)

    OdpowiedzUsuń