środa, 4 grudnia 2013

TUSZ LOREAL VOLUME MILLION LASHES NOIR

Hej!

Podczas słynnej promocji w Rossmannie kupiłam tusz Loreal Million Lashes. Pisałam o tym TUTAJ. Dotąd spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami na jego temat, a efekty robiły na mnie wrażenie. Odkąd zaczęłam używać tusz Lovely, który nie dość, że jest świetny, to jeszcze tani jak barszcz, w zasadzie się z nim nie rozstaję. Po prostu żal mi wydawać 5 razy więcej pieniędzy na tusz, który zrobi mi tak samo dobrze, jak ten tańszy. Jednak 40% obniżka spowodowała, że skusiłam się na coś z wyższej półki. Czy moja decyzja była dobra? Zapraszam na dalszą część wpisu.


Zacznę od szczoteczki, na którą nie zwróciłam uwagi w sklepie, i dobrze, bo pewnie bym się na niego nie zdecydowała. Na żywo okazała się dość duża, a ja jestem przyzwyczajona raczej do tych mniejszych. Na szczęście nie jest problematyczna, jednak nadal się z nią oswajam i kombinuję. Ogromnym plusem jest to, że nadmiar tuszu nie gromadzi się na szczoteczce, więc aplikujemy na rzęsy dokładnie taką ilość produktu, jaką potrzebujemy i nie musimy przy tym wycierać jej o opakowanie.
Zazwyczaj nakładam jedną warstwę tuszu i efekt jest bardzo zadowalający.  Z pewnością wpłynie to na wydajność. Rzęsy są ładnie rozdzielone, rozczesane i pięknie wydłużone. Zauważyć można również świetne podkręcenie włosków.
Co do trwałości także nie mam zarzutów. Kosmetyk nie grudkuje, nie obsypuje, nie odbija i nie kruszy się. Makijaż jest niezmienny przez cały dzień. A efekt prezentuje się tak:


Jestem bardzo zadowolona z tego tuszu i jak tylko będzie w promocji lub znajdę go w dobrej cenie, na pewno skuszę się na kolejne opakowanie. Regularna cena to około 60 zł, w promocji zapłaciłam 35 zł. (myślę, że w sieci znajdzie się dobrą cenę). POLECAM

A Wy używałyście tego tuszu? Jak się u Was spisywał?

Do końca rozdania na moim blogu zostały 2 dni. Jeśli jeszcze się nie zgłosiłyście, to zachęcam zajrzeć pod link i wziąć udział w konkursie. Zapraszam

LINK


Ania

3 komentarze: